Twórcy polskiej strony WWW gry „Minecraft” chwalą się, że odnieśli sukces w sprzedaży. Z tej okazji popełnili tekst pt. „Półtorej miesiąca – pół miliona sprzedanych!”. I choć gratulujemy marketingowcom „Minecrafta” tak doskonałych wyników, to nie możemy nie zauważyć, że ich euforia jest na bakier z poprawnością językową.
Od razu zaznaczmy, że „półtorej miesiąca”, „półtorej tygodnia”, „półtorej roku” itp. to błędy coraz bardziej powszechne i zwykle wcale nie stowarzyszone z zachwytem, który mógłby choć po części usprawiedliwiać taką pomyłkę. „Półtorej” (bo już nie wypierane zewsząd „półtora”) w świadomości językowej sporej części mówiących i piszących po polsku to wyraz, który ma jednakową postać, niezależnie od tego, z jakim rzeczownikiem jest używany. Być może rację ma Maciej Malinowski, autor felietonów językowych z tygodnika „Angora” (więcej tutaj), który wskazuje, że mechanizm tego błędu może wiązać się z analogią do zaimka „która” (w dopełniaczu: „której”). Jeśli tak by rzeczywiście było, to „półtora” odczuwane jako słowo rodzaju żeńskiego w postaci mianownikowej, zyskuje, w mniemaniu sporej grupy użytkowników polszczyzny – dla doprecyzowania cząstkowości zawartej w znaczeniu tego wyrazu – postać niby-dopełniacza „półtorej”. (Dopełniacza, czyli tego przypadka, który występuje w konstrukcjach składniowych podkreślających część jakiejś całości; dodajmy jednak: część nieskonkretyzowaną bliżej, jak np. w zdaniach „Daj mi chleba” czy „Napił się mleka”, więc w przypadku „półtora” konstrukcji zupełnie nieuzasadnionej). Nie mamy pewności, czy taki jest właśnie tok myślenia mówiących i piszących o „półtorej metra”, „półtorej zadania” czy „półtorej kilograma” itp. Wiemy natomiast, że jest to tok rozumowania błędny.
Przypomnijmy: liczebnik „półtora” (podobnie jak „pół”) nie odmienia się przez przypadki, więc stanowi wyjątek w swojej kategorii gramatycznej. Jednak „półtora” odmienia się przez rodzaje – a może lepiej: występuje w dwóch rodzajach gramatycznych:
- forma męska i nijaka: półtora (np. półtora roku, półtora miesiąca, półtora zadania, półtora kilograma itp.)
- forma żeńska: półtorej (np. półtorej godziny, półtorej sekundy, półtorej mili, półtorej szklanki itp.).
Wracając do „Minecrafta” – na stronie gry w zakładce „Czym jest »Minecraft«?” czytamy: „Kończąc, chciałbym dodać, że Minecraft należy do tych gier, które albo się lubi albo się ich nienawidzi” (zdanie poddaliśmy korekcie ;-) ). No cóż, ani nie lubimy, ani nie nienawidzimy, co nie znaczy, że pewne rzeczy (czyt. słowa, związki wyrazowe, zdania) pozostaną dla nas obojętne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liczebniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liczebniki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
niedziela, 15 maja 2011
Dziękujemy wam, PKP!
O tym, że PKP ma problemy z liczeniem, można przekonać się, słuchając rozmaitych zapowiedzi – na dworcach czy w pociągach. Oto nasze ostatnie „znaleziska”.
Stacja Gdańsk Główny, piękne majowe popołudnie, jeden pociąg się spóźnia, drugi jednak przyjeżdża o czasie. Z megafonu wydobywa się komunikat: „Do dnia trzydziesty pierwszy maja na odcinku (...) honorowane są bilety SKM”.
Pociąg relacji Gdynia – Kraków, godzina wieczorna, tuż za dworcem Warszawa Zachodnia. Kierownik pociągu budzi zaspanych pasażerów, donosząc uprzejmie: „Planowy przyjazd do stacji Kraków Główny godzina zerowa zero dwa”.
Ogłoszenie pierwsze mówi nam, że w odróżnieniu od przeciętnego Kowalskiego Polskie Koleje Państwowe wiedzą, że w datach miesiąc należy odmienić i postawić w dopełniaczu (uff!), ale nie wiedzą, że odmienia się także liczebnik określający dzień, nawet jeśli poprzedzony jest on – zupełnie niepotrzebnym skądinąd – wyrażeniem „do dnia”.
Ogłoszenie drugie oznacza z kolei, że Polskie Koleje Państwowe tak dobrze znają liczebniki porządkowe (w mianowniku! – zob. ogłoszenie 1.), że używają ich nawet jako określenia północy. (Według innej interpretacji: skoro w PKP jest godzina zerowa, to i każda inna jest niepewna; już wiemy zatem, skąd spóźnienia).
Nie pozostaje nam nic innego, jak podziękować PKP – za to, że są i dają nam tematy do rozważań.
PS 1. Informacja dla zdezorientowanych kolejarzy: 1. ogłoszenie pierwsze powinno brzmieć „Do trzydziestego pierwszego maja (...)” i byłoby idealnie. 2. ogłoszenie drugie mogłoby być np. takie: „Planowy przyjazd do stacji Kraków Główny dwie minuty po północy”.
PS 2. Informacja dla zdezorientowanych niekolejarzy: choć zapisujemy godzinę 0:02, nie możemy jej czytać jako „godziny zerowej” (podobnie jak nie ma lat zerowych – jak swego czasu niektórzy chcieli nazywać pierwszą dekadę XXI wieku). Możliwe wyjście z sytuacji to użycie właśnie nazwy „północ”.
Stacja Gdańsk Główny, piękne majowe popołudnie, jeden pociąg się spóźnia, drugi jednak przyjeżdża o czasie. Z megafonu wydobywa się komunikat: „Do dnia trzydziesty pierwszy maja na odcinku (...) honorowane są bilety SKM”.
Pociąg relacji Gdynia – Kraków, godzina wieczorna, tuż za dworcem Warszawa Zachodnia. Kierownik pociągu budzi zaspanych pasażerów, donosząc uprzejmie: „Planowy przyjazd do stacji Kraków Główny godzina zerowa zero dwa”.
Ogłoszenie pierwsze mówi nam, że w odróżnieniu od przeciętnego Kowalskiego Polskie Koleje Państwowe wiedzą, że w datach miesiąc należy odmienić i postawić w dopełniaczu (uff!), ale nie wiedzą, że odmienia się także liczebnik określający dzień, nawet jeśli poprzedzony jest on – zupełnie niepotrzebnym skądinąd – wyrażeniem „do dnia”.
Ogłoszenie drugie oznacza z kolei, że Polskie Koleje Państwowe tak dobrze znają liczebniki porządkowe (w mianowniku! – zob. ogłoszenie 1.), że używają ich nawet jako określenia północy. (Według innej interpretacji: skoro w PKP jest godzina zerowa, to i każda inna jest niepewna; już wiemy zatem, skąd spóźnienia).
Nie pozostaje nam nic innego, jak podziękować PKP – za to, że są i dają nam tematy do rozważań.
PS 1. Informacja dla zdezorientowanych kolejarzy: 1. ogłoszenie pierwsze powinno brzmieć „Do trzydziestego pierwszego maja (...)” i byłoby idealnie. 2. ogłoszenie drugie mogłoby być np. takie: „Planowy przyjazd do stacji Kraków Główny dwie minuty po północy”.
PS 2. Informacja dla zdezorientowanych niekolejarzy: choć zapisujemy godzinę 0:02, nie możemy jej czytać jako „godziny zerowej” (podobnie jak nie ma lat zerowych – jak swego czasu niektórzy chcieli nazywać pierwszą dekadę XXI wieku). Możliwe wyjście z sytuacji to użycie właśnie nazwy „północ”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
