W serialu pt. „Biuro” („The Office”) jedną z charakterystycznych cech głównego bohatera – szefa firmy – jest uwielbienie, jakim darzy łacińskie sentencje. Szef wplata co i rusz do swoich wypowiedzi słowa, zwroty i zdania łacińskie, przy czym wtrąceń tych nie zawsze używa zgodnie z ich prawdziwym znaczeniem, co daje doskonały efekt komiczny. Choćby taki przykład: „Pracujemy dobrze, cogito ergo sum, naszego oddziału nie zamkną”.
Skoro w każdej fikcji jest ziarno prawdy, to i w takich serialowych cytatach znaleźć można ślady powielanych powszechnie błędów językowych związanych właśnie z niewłaściwym rozumieniem łacińskich słów/zdań, a jednocześnie – z aspiracjami do tytułu mistrza pięknej, bo uczonej mowy. Jak często zdarza nam się słyszeć, np. przy składaniu życzeń odpowiedzi w rodzaju „I vice versa, kochana, vice versa!”. A przecież po łacinie vice versa to „odwrotnie”, nie zaś „wzajemnie”, jak sądzą niektórzy. Poprawnie zatem będzie np. „Zmiana z silnika spalinowego na elektryczny lub vice versa następuje w kilka sekund” czy „Tekst i tło powinny ze sobą kontrastować (jasny tekst na ciemnym tle i vice versa)”, ale nie należy na wyznania w rodzaju „Lubię cię” czy na życzenia „Wesołych świąt” lub „Miłego dnia” odpowiadać „I vice versa”, jeśli nie chcemy narazić się na śmieszność.
Słyszymy/widzimy błędnie używane nomen omen – jako „nawiasem mówiąc”, zamiast poprawnego „imię-wróżba” (imię, które jest znakiem). Przykłady złego użycia: „Właśnie, dla Ciebie nie jest ważne, czy ktoś ma rację, a nie twierdzę, że mam (nomen omen, nie wiedziałem, że masz jakiś udział w wymienionych markach), tylko KIM ten ktoś jest”. „Lepiej dobrze zrobić powoli, niż na siłę zdążyć w terminie... nomen omen także w grach komputerowych to ma zastosowanie”. „Chciałbym jednak mocno podkreślić, że czerń na nowoczesnych monitorach jest bardzo głęboka i jedynie w ekstremalnych przypadkach, nomen omen zastosowaniach nieprzewidzianych do techniki LCD, da się dopatrzyć niedoskonałości”. Albo taki dziwoląg: „Tak jak quasirunicznym był Armanen Futhark Guido von Lista (nomen omen stworzony stricte do celów okultystycznych)”. Poprawne użycie nomen omen to na przykład: „W pożarze zginął Andrzej, nomen omen Ogienek”.
I jeszcze taki „drobiazg” ortograficzny – łacińskie ex aequo (czyli: na równi), które zapisywane bywa jako ex equo (czyli: z konia). Przykłady to choćby werdykt 42. Festiwalu Małych Form Teatralnych, gdzie w kategorii Poezja recytowana mamy: „II miejsce – ex equo: * A. Wieczorek »Paw Królowej« i * A. Krewniak »O Tosi, o Baranku i mysim ogonku«" albo tytuł artykułu z serwisu platine.pl: „Jolie i Parker ex equo. Najlepiej zarabiające aktorki” czy wreszcie tytuł z portalu wyborcza.biz – „Przychodzi baba do lekarza. I miejsce ex equo w konkursie na komiks ekonomiczny” (więcej tutaj).
Julian Tuwim stworzył kiedyś listę popularnych łacińskich sentencji przetłumaczonych „fonetycznie” na język polski. Nasza ulubiona to „Alea iacta est — ale, jak tam jest?”. Zamierzony przez poetę komizm językowy to dziś klasyk, którym delektują się erudyci. Co innego dzieje się dziś choćby na internetowych forach: króluje tam bowiem komizm językowy, którego nikt nie zamierzał, a co gorsza – niewielu jest go świadomych. A to już nie jest lingua latina, to najwyżej lingua... latrina.
PS O nota bene/notabene napiszemy innym razem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łacina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łacina. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 lipca 2011
czwartek, 14 lipca 2011
Łacina daleko od kuchni (cz. 1)
W mediach trwa dyskusja na temat listy lektur szkolnych. Dyskusję toczy dwóch pisarzy: Janusz Rudnicki i Jerzy Pilch (więcej tutaj) i choć nie jest to temat z pierwszych stron gazet, to temperatury odmówić mu nie można. Nie chcemy wdawać się w spory, kto i dlaczego ma rację, a kto tej racji ma mniej lub nie ma jej w ogóle. temat jest bowiem ciekawy, ale słabo wpisuje się w listę zagadnień tego bloga. Dyskusję przywołujemy wszak z jednego powodu: w swoim ostatnim felietonie Janusz Rudnicki przypomniał nam o dziwnych czasem losach łacińskich wyrażeń, cytatów czy sentencji, które to powiedzenia przeniknęły do polszczyzny i tu zyskały nową formę lub nowe znaczenie. Postanowiliśmy zatem omówić kilka z takich łacińskich zdań i związków wyrazowych (wkrótce będzie zatem o notabene, o nomen omen czy o vice versa), a na pierwszy ogień weźmiemy przywołany przez Rudnickiego cytat z Jana Husa.
Rudnicki pisze: „Jeden czort wie, dlaczego u nas O, sancta simplicitas! zwykło się tłumaczyć jako »O, święta naiwności!«. Kiedy najzwyczajniej idzie tu o prostotę, tę mocno spowinowaconą z prostactwem”. Pisząc to, ma rację, choć niezupełną.
Przywołajmy kontekst: zdanie O sancta simplicitas! wypowiedział Jan Hus, widząc chłopa dokładającego drew do stosu, na którym miał zostać spalony ojciec husytyzmu (więcej tutaj). Wydarzenie to zresztą niedawno miało swoją rocznicę (Husa spalono 6 lipca 1415 roku).
Simplicitas to w języku łacińskim „prostota, skromność, otwartość, naturalność, szczerość” („Słownik łacińsko-polski", PWN, Warszawa 1988). Nie jest to zatem naiwność, ale nie jest to też ta prostota, której blisko byłoby prostactwu! Husowi chodziło w tym okrzyku o prostotę oznaczającą działanie bez komplikowania go sobie zbytnim rozważaniem wszelkich „za” i „przeciw”, „skąd" i „dokąd", „dlaczego" i „po co". Tej prostocie blisko jest do cnoty chwalonej w Nowym Testamencie: prostota serca pozwala maluczkim przychodzić do Boga, a Ojcowie Kościoła mówili o simplex dives, czyli „bogatej prostocie”, kryjącej w sobie wielkość rzeczy, będących dziełem Boga (więcej tutaj). Hus w swoim zawołaniu zawarł zatem aluzję, ironiczną zapewne, do owej prostoty.
Zobaczmy zresztą do innych języków – tam zdanie O sancta simplicitas! tłumaczy się właśnie jako „O święta prostoto!”. Tak jest chociażby w czeskim (Svatá prostoto!, a nie: Svatá naivnosti!), węgierskim (zobacz tutaj), rosyjskim (zobacz tutaj), angielskim (zobacz tutaj) czy francuskim (tutaj).
Pewnie Polacy nie zmienią już tłumaczenia sentencji Jana Husa – zdanie to choć czerpane z łaciny, jednego z języków martwych, zyskało w polszczyźnie nowe własne życie. Czy to dobrze? W podobnych przypadkach namawialibyśmy Państwa raczej do myślenia niż do prostoty serca. I do tego namawiać będziemy konsekwentnie, m.in. w ramach cyklu postów poświęconych zdaniom i wyrażeniom czerpanym z łaciny.
Rudnicki pisze: „Jeden czort wie, dlaczego u nas O, sancta simplicitas! zwykło się tłumaczyć jako »O, święta naiwności!«. Kiedy najzwyczajniej idzie tu o prostotę, tę mocno spowinowaconą z prostactwem”. Pisząc to, ma rację, choć niezupełną.
Przywołajmy kontekst: zdanie O sancta simplicitas! wypowiedział Jan Hus, widząc chłopa dokładającego drew do stosu, na którym miał zostać spalony ojciec husytyzmu (więcej tutaj). Wydarzenie to zresztą niedawno miało swoją rocznicę (Husa spalono 6 lipca 1415 roku).
Simplicitas to w języku łacińskim „prostota, skromność, otwartość, naturalność, szczerość” („Słownik łacińsko-polski", PWN, Warszawa 1988). Nie jest to zatem naiwność, ale nie jest to też ta prostota, której blisko byłoby prostactwu! Husowi chodziło w tym okrzyku o prostotę oznaczającą działanie bez komplikowania go sobie zbytnim rozważaniem wszelkich „za” i „przeciw”, „skąd" i „dokąd", „dlaczego" i „po co". Tej prostocie blisko jest do cnoty chwalonej w Nowym Testamencie: prostota serca pozwala maluczkim przychodzić do Boga, a Ojcowie Kościoła mówili o simplex dives, czyli „bogatej prostocie”, kryjącej w sobie wielkość rzeczy, będących dziełem Boga (więcej tutaj). Hus w swoim zawołaniu zawarł zatem aluzję, ironiczną zapewne, do owej prostoty.
Zobaczmy zresztą do innych języków – tam zdanie O sancta simplicitas! tłumaczy się właśnie jako „O święta prostoto!”. Tak jest chociażby w czeskim (Svatá prostoto!, a nie: Svatá naivnosti!), węgierskim (zobacz tutaj), rosyjskim (zobacz tutaj), angielskim (zobacz tutaj) czy francuskim (tutaj).
Pewnie Polacy nie zmienią już tłumaczenia sentencji Jana Husa – zdanie to choć czerpane z łaciny, jednego z języków martwych, zyskało w polszczyźnie nowe własne życie. Czy to dobrze? W podobnych przypadkach namawialibyśmy Państwa raczej do myślenia niż do prostoty serca. I do tego namawiać będziemy konsekwentnie, m.in. w ramach cyklu postów poświęconych zdaniom i wyrażeniom czerpanym z łaciny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)